kostaryka-informacje-praktyczne„Costa Rica” to w dosłownym tłumaczeniu „bogate wybrzeże” (hiszp.). Nazwa wzięła się nie bez powodu, ponieważ ten stosunkowo niewielki kraj (51 100 km² powierzchni), zamieszkały przez niecałe 5 milionów osób, ma aż 1290 kilometrów linii brzegowej. Dla porównania, w 6 razy większej Polsce, to tylko 770 km. Od wschodu Kostarykę oblewają wody Morza Karaibskiego, a od zachodu Pacyfiku. Wszechobecna zieleń, zachwycająca fauna i flora oraz życie zgodnie z ideą „pura vida” sprawiają, że nie sposób nie zakochać się w tym miejscu. Z resztą kto nie chciałby odwiedzić najszczęśliwszego kraju świata? W poniższym tekście znajdziecie najważniejsze informacje praktyczne dotyczące Kostaryki, które ułatwią Wam przygotowania do wyjazdu.

KIEDY JECHAĆ?

Przyjmuje się, że pora sucha, czyli najlepszy czas na podróż po Kostaryce to okres pomiędzy grudniem, a kwietniem. Temperatura oscyluje wtedy w okolicy 25-35°C, a opadów jest najmniej. Należy jednak pamiętać, że pogoda nad wybrzeżem karaibskim może być inna, niż nad Pacyfikiem. Przykładowo: byliśmy w Kostaryce na przełomie lutego i marca 2018 roku i trafiliśmy na piękne słońce (momentami było aż za gorąco), a nasi znajomi, którzy przyjechali do Puerto Viejo kilka dni przed nami, musieli uciekać przed deszczem. Generalnie nad wybrzeżem karaibskim jest więcej opadów, niż nad Pacyfikiem. Warto też wziąć pod uwagę, że w górach (nawet tych niższych, jak okolice Monte Verde), temperatura jest dużo niższa. Nie wspominając o najwyższym szczycie kraju Chirripó, gdzie zdarzają się opady śniegu.

WIZA I PRZELOT

Jak czytamy na stronie MSZ: „Nie ma obowiązku wizowego dla obywateli RP, którzy mają zamiar przebywać w Kostaryce w celach turystycznych nie dłużej niż 90 dni. Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od dnia przekroczenia granicy. Wymagane jest okazanie biletu powrotnego bądź umożliwiającego kontynuację podróży. Służby imigracyjne mogą zażądać okazania środków płatniczych w wysokości wystarczającej na pokrycie kosztów pobytu (w stosunku do obywateli polskich nie jest to jednak wymóg stosowany rygorystycznie). Turyści podróżujący samolotem powinni pamiętać, że obowiązuje opłata lotniskowa pobierana przy wyjeździe w wysokości ok. 29 USD od osoby. Opłaty te można wnieść wyłącznie w gotówce – w dolarach lub walucie miejscowej przeliczonej po kursie dnia. Podróżujący drogą lądową przed opuszczeniem granicy muszą wnieść opłatę (w znaczku skarbowym) w wysokości ok. 5 USD. Lądowe przejścia graniczne są otwarte od godz. 06.00 do 17.00 lub najdłużej do 22.00”.

Na granicy Nikaragua-Kostaryka, a dokładniej przed wejściem na teren Kostaryki, poproszono nas o pokazanie biletu powrotnego (na szczęście kilka tygodni wcześniej kupiliśmy lot z Panama City do Berlina). Niekiedy ta procedura nie ma miejsca. Przekraczając granicę lądową Kostaryka-Panama w marcu 2018 roku musieliśmy zapłacić niecałe 8 USD od osoby (4500 CRC).

Nie ma bezpośrednich lotów z Polski do Kostaryki. Warto śledzić różnego rodzaju portale typu Fly4Free czy Flipo i czyhać na promocje. Przykładowo kilka miesięcy temu można było kupić loty za niecałe 1700 zł w dwie strony (przesiadki we Frankfurcie i na Dominikanie). Niestety, znacznie częściej, cena ta oscyluje w granicach 2,5-3 tys zł za przelot tam i z powrotem.

PRZED PODRÓŻĄ

Przed wyjazdem do Kostaryki warto zrobić kilka zalecanych szczepień, jednak żadne nie są obowiązkowe. My zdecydowaliśmy się na WZW A, dur brzuszny oraz błonicę/tężec (musieliśmy odnowić, bo ostatnią dawkę przyjęliśmy przed 18. rokiem życia). W dzieciństwie byliśmy szczepieni na WZW typu B, więc teraz nie musieliśmy się doszczepiać. Zrezygnowaliśmy z wakcyny na wściekliznę.
Warto zaopatrzyć się w repelenty z dużą zawartością deet (minimum 30%). W Kostaryce malaria jest rzadko spotykana, ale zdarzają się zachorowania na dengę (szczególnie w porze deszczowej). Nie jestem fanką Malarone i innych tego typu leków, ale wiem, że niektórzy zalecają profilaktykę antymalaryczną. Szczegóły na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Pamiętajcie również o ubezpieczeniu. My kupiliśmy kartę Planeta Młodych. Na szczęście, w ciągu podróży po Ameryce Centralnej, nie musieliśmy z niej korzystać. Generalnie mamy z nią same dobre doświadczenia (podobnie jak nasi znajomi). Trzeba jednak pamiętać, że na początku tego roku zmienił się regulamin i Planeta nie działa już w ten sam sposób, jak kiedyś (niestety słyszę coraz więcej negatywnych opinii). Jeśli planujecie być poza Polską dłużej, niż 180 dni to najpewniej, po pół roku, musicie kupić nowe ubezpieczenie. Inną opcją jest np. Euro 26 lub brytyjskie True Traveller.

BEZPIECZEŃSTWO

W moim odczuciu Kostaryka to najbezpieczniejszy kraj Ameryki Centralnej. Na pewno najbardziej należy uważać w dużych miastach, a w szczególności w stolicy (San Jose), ale akurat tam spędziliśmy tylko kilka godzin (wizyta w banku i sklepie oraz przesiadka z jednego autobusu do drugiego). Spędziliśmy w tym kraju 3 tygodnie i ani razu nie czuliśmy się niekomfortowo.

Nas nie spotkały przykre sytuacje, ale naszych znajomych owszem. Kanadyjczyk, którego poznaliśmy w Winnipeg, opowiadał nam historię swoich koleżanek, które zostały okradzione późnym wieczorem w Puerto Viejo (ponoć sprawcy chcieli im zrobić krzywdę, ale dziewczyny uciekły). Właśnie dlatego zalecam zwiększoną czujność i ostrożność w trakcie pobytu w tej części świata.

Radzę:
• nie nosić przy sobie wielu cennych rzeczy (o ile nie jest to konieczne),
• nie afiszować się ze smartfonem czy sprzętem fotograficznym,
• starać się nie opuszczać ho(s)telu późnym wieczorem (szczególnie, gdy podróżuje się samemu),
• mieć pieniądze w kilku różnych miejscach.

TRANSPORT

Transport w Kostaryce działa nieźle, ale jak na najdroższy i najbardziej rozwinięty kraj Ameryki Centralnej, mogłoby być lepiej. Autobusy nie są ze sobą zsynchronizowane, więc byle kiedy po przyjeździe do jednej miejscowości musimy czekać na kolejny transport 2-3 godziny. Kolejnym problemem jest duża liczba dworców autobusowych w stolicy. Przykładowo, z Puerto Viejo do San Jose przyjeżdżamy na dworzec MEPE, natomiast by dostać się do Puntarenas musimy przejść / przejechać 1,5 kilometra, do drugiego dworca na skrzyżowaniu calle 16 i av. 12. Dodatkowo część dróg jest w kiepskim stanie (szczególnie odczuwa się to na trasie Monte Verde – Panamericana).

AUTOBUSY. Lokalne autobusy to najchętniej wybierany środek transportu, szczególnie wśród turystów o niewielkim budżecie. W Kostaryce częściej, niż kolorowe chickenbusy (bardzo popularne w tym regionie świata) spotkamy standardowe autokary. Nierzadko mają klimatyzację i wygodne siedzenia. Niestety, jak już wcześniej wspomniałam, przesiadki bywają kłopotliwe i czasochłonne. Trzeba pamiętać, że pokonanie ok. 200 km byle kiedy zajmie nam cały dzień. Bilety kupuje się w okienku na dworcu autobusowym. Większość połączeń znajdziecie na stronie THE BUS SCHEDULE.

Przykładowe ceny autokarów:
• Puntarenas → San Jose – 2750 CRC,
• San Jose → Puerto Viejo – 5600 CRC,
• San Jose → Quepos – 5600 CRC.

Inna opcja to turystyczne minivany – szybsze, ale dużo droższe.

AUTOSTOP. W Kostaryce jechaliśmy stopem kilka razy, ale zawsze na bardzo małe odległości (kilkanaście kilometrów w okolicy Puerto Viejo). Parę razy próbowaliśmy łapać stopa, ale po 30-45 minutach oczekiwania decydowaliśmy się na autobus. Możliwe, że mieliśmy pecha, bo kilka osób zachwalało autostop w tym państwie.

SAMOCHÓD. Można wynająć samochód na przykład na lotnisku w San Jose, chociaż nie jest to zbyt popularne wśród turystów, których spotkaliśmy. Paliwo kosztuje ok. 1 USD za litr.

NOCLEGI

Kostaryka to najczęściej odwiedzany kraj Ameryki Centralnej. Myślę, że swoją popularnością dorównuje Meksykowi. Baza noclegowa jest bardzo dobrze rozwinięta, mnóstwo hosteli czy guesthouse’ów możemy zarezerwować przez Bookig, Tripadvisor itp. Jeśli jesteście w trakcie dłuższej podróży, możecie spokojnie spróbować nieco bardziej ryzykownej metody i chodzić od obiektu do obiektu, pytając o wolny pokój.

Ceny zaczynają się od 5.000 CRC (~8 USD) za łóżko w pokoju wieloosobowym i 12.000 CRC (~20 USD) za pokój dwuosobowy.

Kilka miejscówek, które polecam:

Santa Elena
Mi Casa Tica – dwuosobowy pokój ze wspólną łazienką i kuchnią (śniadanie w cenie) – 12.000 CRC (łóżko w dormie tylko 5000 CRC),

Puerto Viejo
hostel Caribbean (kiedyś Blue Butterfly) – dwuosobowy pokój ze wspólną łazienką i kuchnią – 15.000 CRC,

Quepos (koło Manuel Antonio)
Wide Mouth Hostel – miejsce w dormitorium – 8500 USD (bardzo fajny hostel, śniadanie w cenie, łazienki wspólne, do dyspozycji kuchnia i basen),

Okolice Parku Narodowego Corcovado
Bolita Rainforest Hostel – łóżko w dormitorium – 7500 CRC (pokój prywatny dla 2 osób – 18.000 CRC) – wspólna łazienka, kuchnia i niepowtarzalna atmosfera oraz możliwość korzystania z tras trekkingowych (hostel znajduje się w środku dżungli, do najbliższego sklepu idzie się 40 min przez las! Jedno z moich TOP miejsc tej podróży),

Santa Teresa
Kokua Hostel – łóżko w 4-osobowym dormie – ok. 7000 CRC (wspólne łazienki, do dyspozycji kuchnia i rowery – o ile nie są w naprawie).

JEDZENIE

Niestety nie mogę zbyt dużo powiedzieć o kuchni kostarykańskiej, ponieważ większość posiłków przyrządzaliśmy samodzielnie. Ceny w marketach i supermarketach były nieco wyższe, niż w Polsce, natomiast w knajpce trudno było znaleźć posiłek za mniej, niż 5.000 CRC (~8 USD). Była to końcówka naszej 7-miesięcznej podróży, więc nasz budżet był mocno nadszarpnięty. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na gotowanie w hostelowych kuchniach i bardzo sporadyczne jedzenie w restauracjach. Nieco taniej jest w lokalnych barach (tzw. SODA), ale widywaliśmy je bardzo rzadko (najczęściej w dużych miastach). Kilka razy trafiliśmy na „food tracki”, czyli przenośne wózki z przekąskami typu szaszłyki (najczęściej otwarte tylko wieczorami, ceny od 1000 CRC).

Ticos (tak mówią na siebie Kostarykanie), podobnie jak mieszkańcy innych państw Ameryki Środkowej, najczęściej jedzą gallo pinto (ryż zmieszany z czarną fasolą i warzywami) oraz casado (ryż i fasola z dodatkiem kurczaka, wołowiny albo ryby). Popularne są też patacones, czyli smażone placuszki z zielonych bananów. Najpopularniejsza przekąska to chifrijo, które składa się z 4 warstw: ryż, fasola, chicharrones (smażone kawałki wieprzowiny) i pico de gallo (mieszanka pomidorów, cebuli i przypraw).

Kolejny raz najbardziej przypadła mi do gustu kuchnia karaibska. W Puerto Viejo raz zaszaleliśmy i jedliśmy pyszne ryby i owoce morza w mleku kokosowym.

PRZYKŁADOWE CENY I NASZE WYDATKI

Spędziliśmy w Kostaryce dokładnie 3 tygodnie. Wydawaliśmy średnio 87 zł dziennie na osobę. To trzeci najtańszy kraj, który odwiedziliśmy w trakcie podróży po Ameryce Centralnej, zaraz po Salwadorze i Nikaragui (według naszych osobistych kalkulacji). Jednak w pozostałych państwach większość posiłków spożywaliśmy na mieście, więc nasze kalkulacje są nieco zakłamane. Generalnie Kostaryka jest najdroższym krajem w tym rejonie.

Oto kilka przykładowych cen (z lutego i marca 2018):

Waluta obowiązująca w Kostaryce to colónes (CRC). Na dzień dzisiejszy (25.12.18) 100 CRC to 0,63 PLN (dla ułatwienia 1000 CRC = 6 PLN z hakiem). W miejscach turystycznych ceny często są podawane w dolarach amerykańskich.

• nocleg w pokoju dwuosobowym z prywatną łazienką – od 12.000 CRC,
• posiłek w taniej restauracji – od 2500 CRC,
• cappuccino – ok. 1000 CRC,
• piwo w sklepie – ok. 1000 CRC,
• kilogram ziemniaków – 1100 CRC,
• mleko (1l) – 800 CRC,
• kilogram ryżu – 1200 CRC,
• 12 jajek – 1500 CRC,
• wstęp do Parku Narodowego Manuel Antonio – 16 USD (dzieci poniżej 12 roku życia gratis),
• Canopy Tour ze 100% Aventura – 50 USD (szczegóły TUTAJ),
• wstęp do Rezerwatu Santa Elena – 16 USD dorośli, 9 USD studenci (szczegóły TUTAJ).

Więcej cen różnych produktów znajdziecie na stronie NUMBEO.

PURA VIDA

W dosłownym tłumaczeniu „czyste życie”. Ulubione słowo Ticos, opisujące ich światopogląd i podejście do spraw codziennych. Niespiesznie, nieco leniwie i w zgodzie z naturą – tak, w wielkim skrócie, można opisać tę ideologię. Kostarykanie bardzo dbają o środowisko naturalne, segregują śmieci, nie rozdają reklamówek na lewo i prawo, a w sklepach można kupić dwa rodzaje Coca-Coli – tańszą, w butelkach zwrotnych na kaucję i o wiele droższą, w butelkach jednorazowych. Duża dawka słońca, rozwój szkolnictwa oraz ogromna świadomość ekologiczna – to wszystko sprawiło, że Kostaryka już kolejny raz zajęła pierwsze miejsce w rankingu HPI (Happy Planet Index, czyli Światowy Wskaźnik Szczęścia).

MOJE OSOBISTE TOP 3+1

Będę szczera. Nie potrafię wybrać 3 ulubionych miejsc, bo w Kostaryce podobało mi się praktycznie wszystko. Dlatego wymienię wspomnienia, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.

PIERWSZE SPOTKANIE Z LENIWCEM

Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć te urocze stworzenia w ich naturalnym środowisku. Nie sądziłam, że już pierwszego dnia pobytu w Kostaryce uda mi się zobaczyć leniwca, a później ta sytuacja powtórzy się jeszcze kilkakrotnie! W hostelu w Puerto Viejo ten prześmieszny zwierzak prawie wszedł nam do pokoju! Musicie uwierzyć mi na słowo, że na żywo leniwce są jeszcze cudowniejsze, niż na zdjęciach 🙂

Sprawca całego zamieszania!

ZIPLINE NAD LASEM MGLISTYM ORAZ TARZAN SWING

Uwielbiam tego typu atrakcje, a lot nad ogromną, zieloną dżunglą to było coś niesamowitego! W dodatku Tarzan Swing, czyli gigantyczna huśtawka dostarczyła mi jeszcze więcej emocji, niż skok z 222-metrowej wierzy w Głogowie. Generalnie zipline koło Santa Elena polecam wszystkim osobom żadnych wrażeń.

FAUNA I FLORA PARKU NARODOWEGO CAHUITA

Mój ulubiony Park Narodowy w Kostaryce. Ogrom zwierząt, bliskość morza, mała liczba turystów, dobrze przygotowane ścieżki i niska cena biletów – to zdecydowanie jego największe zalety. Manuel Antonio czy rezerwat Santa Elena również były bardzo ciekawe i na pewno warto tam pojechać, ale Cahuita, w mojej ocenie, wysunęła się na prowadzenie.

NOCLEG W NIEZWYKŁYM HOSTELU KOŁO CORCOVADO

Jeden z najfajniejszych hosteli, w którym kiedykolwiek spałam. Pamiętam nasze zdziwienie, kiedy dotarliśmy na miejsce po 40-minutowym trekkingu. Było już ciemno, ledwo trafiliśmy na miejsce, bo nie przeczytaliśmy wszystkich instrukcji wysłanych na maila. Hamaki, świetnie wyposażona kuchnia, fantastyczny właściciel i cudowny spokój. Idąc do łazienki należało zaopatrzyć się w czołówkę, żeby nie nadepnąć na żadnego zwierzaka! Rano przywitał nas piękny wschód słońca, śpiew ptaków i małpy, które zawzięcie dyskutowały gdzieś w oddali. W ciągu dnia wybraliśmy się na kilkugodzinną przechadzkę, kąpaliśmy się w wodospadzie i spotkaliśmy poszukiwaczy złota. I nawet nie wyszliśmy z terenu hostelu! A potem bujaliśmy się w hamakach, czytaliśmy książki i obserwowaliśmy kolibry oraz tukany. Coś pięknego!

Do tego piękne plaże na Półwyspie Nicoya, cudowny zachód słońca w Dominical i nasza współpraca z luksusowym ośrodkiem w Manuel Antonio. To wszystko sprawiło, że Kostaryka dosłownie skradła nasze serca! Jeśli kochacie naturę i szukacie miejsca, w którym dobrze poczuje się osoba w każdym wieku koniecznie odwiedźcie ten niezwykły kraj i łapcie każdą chwilę. Pura vida, jakby to powiedzieli Ticos!

PRZECZYTAJCIE RÓWNIEŻ

Plaże Kostaryki (Puerto Viejo vs. Santa Teresa)
Najciekawsze atrakcje Kostaryki
Nikaragua – informacje praktyczne

Byliście kiedyś w Kostaryce? A może wybieracie się tam niebawem? Dajcie znać w komentarzu czy też uwielbiacie ten kraj!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM. Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (co 2-3 tygodnie wysyłam osobiste listy, z niepublikowanymi wcześniej informacjami i zdjęciami), subskrybowania naszego KANAŁU NA YOUTUBE oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do dalszej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

zarezerwuj pokójrevolut bonus Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. W prezencie od nas macie również 25zł przy otwarciu konta w Revolut. Dzięki! :)