meksyk1

Spośród wszystkich krajów Ameryki Środkowej Meksyk jest największy i zdecydowanie najbardziej różnorodny. Spędziliśmy tu 6 tygodni i jesteśmy świadomi, że to wciąż za mało, by dobrze poznać ten fantastyczny i kolorowy kraj. Mam jednak nadzieję, że poniższy tekst, w którym zebrałam najważniejsze informacje praktyczne o Meksyku, przyda się innym osobom planującym kilkutygodniową podróż po tym niezwykłym państwie.

KIEDY JECHAĆ?

Meksyk zamieszkuje prawie 130 milionów osób, a powierzchniowo ten kraj jest 6 razy większy od Polski. Są tu 3 strefy czasowe i kilka różnych stref klimatycznych. Mimo wszystko przyjmuje się, że najlepszy czas na odwiedzenie państwa tequili, sombrero i tortilli to okres między listopadem (końcówką października), a kwietniem. Od sierpnia do połowy października Meksyk dość często nawiedzają huragany, trzęsienia ziemi i inne kataklizmy. W trakcie letnich miesięcy prawie codziennie pada deszcz. Osobiście polecam przylecieć do tego kraju pod koniec października, by zobaczyć obchody Dia de Muertos, czyli Wszystkich Świętych. Szczegóły w TYM TEKŚCIE.

WIZA I PRZELOT

Obywatele Polski są zwolnieni z obowiązku wizowego i mogą przebywać na terenie Meksyku aż 6 miesięcy. My lecieliśmy do Mexico City z Kanady, ale wiem, że loty z Warszawy (ewentualnie Berlina czy Frankfurtu) można kupić za bardzo przystępną kwotę. Warto ustawić alerty cenowe w różnych wyszukiwarkach. Najlepiej sprawdzać przeloty z Polski i okolic (Niemcy, Czechy, Holandia) do Cancun lub Mexico City. Dużo promocji dotyczy również połączeń z Londynu lub Hiszpanii (do których można dostać się za grosze Ryanairem czy Wizzairem). Inną możliwością jest wykupienie wycieczki (objazdowej lub wypoczynkowej) np. na r.pl.

PRZED PODRÓŻĄ

Przed wyjazdem do Meksyku warto zrobić kilka zalecanych szczepień (żadne nie są obowiązkowe). My zdecydowaliśmy się na WZW A, dur brzuszny oraz błonicę/tężec (musieliśmy odnowić, bo ostatnią dawkę przyjęliśmy przed 18. rokiem życia). W dzieciństwie byliśmy szczepieni na WZW typu B, więc teraz nie musieliśmy się doszczepiać. Zrezygnowaliśmy z wakcyny na wściekliznę.

Warto zaopatrzyć się w repelenty z dużą zawartością deet (minimum 30%). W Meksyku malaria jest rzadko spotykana, ale zdarzają się zachorowania na dengę. Nie jestem fanką Malarone i innych tego typu leków, ale wiem, że niektórzy zalecają tego typu profilaktykę. Szczegóły na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Pamiętajcie również o ubezpieczeniu. Mamy kartę Planeta Młodych, przez ostatnie 6 miesięcy na szczęście nie musieliśmy z niej korzystać, ale mamy z nią same dobre doświadczenia, podobnie jak nasi znajomi. Trzeba jednak pamiętać, że niedawno zmienił się regulamin i Planeta nie działa już w ten sam sposób, jak kiedyś. Jeśli planujecie być poza Polską dłużej, niż 180 dni to najpewniej, po pół roku, będziecie musieli kupić nowe ubezpieczenie.

TRANSPORT

Po Meksyku podróżowaliśmy chyba w każdy możliwy sposób. Autokarami, busami, autostopem, wynajętym samochodem, skuterem, łódką, wraz z wycieczką. Generalnie od Mexico City po granicę z Belize siatka połączeń jest bardzo dobrze rozwinięta, szczególnie jeśli chodzi o autobusy.

AUTOBUSY. Najczęściej korzystaliśmy z linii ADO, które do najtańszych nie należą, za to są bardzo komfortowe, nowe i szybkie (sprawdziły się zarówno w dzień jak i w nocy). Kupowanie biletów z kilkudniowym wyprzedzeniem to bardzo dobry pomysł, dzięki któremu możemy sporo zaoszczędzić. Na krótsze dystanse polecam innych, nieco tańszych i wolniejszych, przewoźników jak na przykład Maya. Uwaga! Nasze polskie karty (w PLN czy USD) nie działały na stronie internetowej ADO, więc nie mogliśmy kupić biletów online. Niekiedy prosiliśmy o pomoc miejscowych albo nabywaliśmy bilety w biurze przewoźnika (np. w San Cristobal de las Casas).

SAMOCHÓD. Warto rozważyć wypożyczenie auta, szczególnie, jeżeli jedziemy tylko na 10-20 dni i planujemy zwiedzać głównie Półwysep Jukatan. Benzyna jest tańsza, niż w Polsce, a większość dróg jest w dobrym stanie. Jest bezpiecznie, ale lepiej unikać jazdy późnym wieczorem i nocą. Niedawno, Natalia i Łukasz, z bloga Złota Proporcja, zjechali w ten sposób cały Półwysep Jukatan (KLIK).

AUTOSTOP. W ten sposób jeździliśmy głównie po Jukatanie. Ani razu nie czekaliśmy dłużej, niż 15 minut, kierowcy byli mili i pomocni, ale praktycznie wszyscy mówili tylko po hiszpańsku. Jeżeli chcecie stopować po Meksyku, polecam nauczenie się co najmniej podstaw tego języka. Ani razu nie czuliśmy zagrożenia, ale ze względu na to, że Latynosi bywają bardzo otwarci i uczuciowi radziłabym zachować szczególną ostrożność samotnym autostopowiczkom. Nie spaliśmy pod namiotem, więc nie wiem jak z bezpieczeństwem i noclegami „na dziko”. Więcej informacji na temat stopowania po tym kraju znajdziecie chociażby u Rostków.

SKUTER. Niestety nie jest tak tanio jak w Azji, za to skutery są nowsze i porządniejsze. Mały motorek wynajęliśmy na cały dzień w Valldolid, by pojechać do Rio Lagartos. Motorami, cały Meksyk, przemierzyli chociażby Paczki w podróży.

NOCLEGI

W dużych miastach nieźle działa Couchsurfing. Dzięki temu portalowi poznaliśmy dwie bardzo fajne pary w Mexico City. W każdej turystycznej miejscowości jest sporo hosteli, guesthouse’ów i lepszych hoteli, ale nie tak dużo jak chociażby w Tajlandii (a właściciele nie są tak chętni do negocjacji, jak w Azji, więc spokojnie można rezerwować noclegi parę dni wcześniej np. przez Booking). Ceny są wyższe, niż w Azji południowo-wschodniej, ale niższe, niż w zachodniej Europie. Standard jest całkiem niezły, nawet w tanich hostelikach. Polecam również Airbnb, który często wychodzi taniej, niż backpackerskie guesthouse’y (jeżeli podróżujemy w 2 lub więcej osób). Nie macie jeszcze konta na tym portalu? Możecie założyć go przez TEN LINK, a otrzymacie 100 zł zniżki na pierwszą rezerwację!

Kilka miejscówek, które polecam:

San Miguel de Allende: La Catrina Hostel – 310 pesos za dwuosobowy pokój z dzieloną łazienką i śniadaniem (miła obsługa, do dyspozycji kuchnia i mały taras na dachu; są też pokoje wieloosobowe za ok. 150 pesos za łóżko)

Oaxaca: Hostal Mixteco Naba Nandoo – 250-300 pesos za pokój dwuosobowy ze wspólną łazienką (bardzo fajne miejsce, do dyspozycji woda, kawa, herbata, lekarstwa i przemili pracownicy – polecam!)

Zipolite: Pasada Brisa Marina – 250 pesos za dwójkę z łazienką i widokiem na ocean – warunki skromne, ale balkon z hamakami bezcenny!

San Cristobal de las Casas: Corazon Corteza – 400 pesos za pokój dwuosobowy (wspólna łazienka, kuchnia, przemili właściciele)

Valladolid: Cafe Hostal – 250 pesos za dwuosobowy pokój z dzieloną łazienką (dostęp do kuchni i sporej wielkości ogrodu, dobra lokalizacja, bardzo miła właścicielka)

Tulum: Che Hostel – 800/1000 pesos za czteroosobowy pokój z łazienką i śniadaniem (cena w zależności od sezonu, typowy backpackerski hostel, codziennie inna kolacja tematyczna np. sushi, pizza, grill „jedz ile chcesz”; trochę głośno, ale bez problemu zasypialiśmy o godz. 22 czy 23, jest tu basen i możliwość wolontariatu). Hostel Tzunun – 300 pesos za nocleg w dwuosobowym namiocie z łóżkiem i śniadaniem, prawdopodobnie najtańsza opcja w mieście

Punta Allen: Posada Sirena – 800 pesos za wielki czteroosobowy pokój z łazienką i kuchnią (polecam z całego serca!)

Bacalar: Las Velas – 1000-1200 pesos za dwójkę z prywatną łazienką (bardzo spokojne miejsce nad samym jeziorem, oddalone 2,5 kilometra od centrum; cudowne wschody słońca, które można podziwiać z łóżka plus huśtawka nad jeziorkiem – opcja głównie dla osób, które podróżują własnym środkiem transportu, bo w okolicy nie ma tanich knajpek, a do miasteczka daleko). Hospedaje Consuelo – 300 pesos za pokój dwuosobowy z prywatną łazienką (w centrum miasta, skromnie, ale czysto i tanio)

Booking.com

Jeśli zarezerwujesz nocleg przez TEN LINK otrzymam małą prowizję od pośrednika. Dla Ciebie to żadna różnica, a dla mnie miłe wynagrodzenie kilkugodzinnej pracy, którą wykonałam, przygotowując ten tekst.

JEDZENIE

Jak powszechnie wiadomo meksykańskie jedzenie jest pyszne i różnorodne. Lokalsi nie wyobrażają sobie posiłku bez ryżu z fasolą i tortilli, najlepiej kukurydzianej. Inne najpopularniejsze potrawy, które znajdziemy w knajpkach i na ulicznych straganach to quesadillas, tamales, tlayuda, fajitas czy tacos. Większość z nich to różnego rodzaju placuszki z nadzieniem, więc zazwyczaj zamawia się po 2-4 sztuki. Żywność jest zazwyczaj tańsza, niż w Polsce, ceny street food zaczyna się od kilkudziesięciu groszy za tacos (co znaczy, że najemy się za parę złotych). Oczywiście w knajpkach, w których są stoliki czy ubikacja, jest nieco drożej, ale bez problemu zjemy posiłek za 8-15 złotych. W turystycznych miejscowościach znajdziemy sporo restauracji z zachodnią kuchnią (burgery, pizze, makarony, sushi itd.). Można trafić na bardzo dobre jedzenie, ale oczywiście ceny są wyższe, niż w lokalnych jadłodajniach. Uwaga! Nam meksykańskie tortille smakowały, ale spotkaliśmy wiele osób, które narzekały i uważały, że śmierdzą „starą ścierą”. Najprawdopodobniej jest to spowodowane faktem, że Meksykanie podają swoje ukochane placuszki przykryte specjalną, kuchenną ściereczką (żeby szybko nie ostygły).

PRZYKŁADOWE CENY I NASZE WYDATKI

W Meksyku spędziliśmy dokładnie 42 dni. 4 tygodnie zajęło nam przejechanie centralnej i południowej części kraju (od Mexico City po Meridę), gdzie byliśmy w październiku i na początku listopada 2017 roku. Pod koniec listopada wróciliśmy z Kuby do Cancun i powoli zaczęliśmy kierować się w stronę granicy z Belize. Wyraźnie odczuliśmy, że Półwysep Jukatan jest droższy, niż reszta kraju, szczególnie w sezonie (mniej więcej od połowy grudnia do marca).

Średnio wydawaliśmy 450 pesos meksykańskich dziennie na osobę, czyli około 83 złote (kurs z 22.03.2018). Nie szastaliśmy pieniędzmi na lewo i prawo, ale nie byliśmy również za specjalnie oszczędni. Staraliśmy się jak najmniej wydać na noclegi, żeby mieć więcej na jedzenie (bo było pyszne!) i atrakcje (bo jest ich mnóstwo!). Na pewno można znacząco obniżyć koszty podróży po Meksyku, jeżdżąc częściej autostopem i śpiąc pod namiotem, którego my nie mieliśmy. Złota rada Gadulca: jeżeli zamierzacie spędzić kilka miesięcy w tym rejonie, zastanówcie się czy nie warto kupić samochodu i zrobić z niego przewoźnego domku. Poznaliśmy sporo osób, które w ten sposób przemierzają jedną lub obie Ameryki i średnio wydają mniej, niż my, a w dodatku nie muszą męczyć się z plecakami (np. Śledź nas).

Nasz kolejny problem to jedzenie. Oboje bardzo lubimy jeść, a zwiedzając dane miejsce często jesteśmy zmęczeni i chcemy gdzieś usiąść, więc nie wybieramy najtańszej opcji, czyli street foodu, tylko knajpkę ze stolikami i krzesłami (wiem, burżuje z nas). Sami z resztą zobaczycie na wykresie poniżej, że kolejny raz przejedliśmy prawie 40% budżetu. Podobnie było w Kanadzie czy na Kubie 😀

 

Podział procentowy wszystkich wydatków w Meksyku

Podział procentowy wszystkich wydatków w Meksyku

Podsumowując, przez 6 tygodni wydaliśmy łącznie 18 935 pesos meksykańskich (na osobę). Z tego, przez około 5 tygodni podróżowaliśmy we dwójkę, a pozostały tydzień we czwórkę.

MOJE OSOBISTE TOP 3

Meksyk to – jak na razie (a pisząc ten post, jestem w Panamie, czyli 9. kraju Ameryki Środkowej) – mój ulubiony kraj, jeśli chodzi o ten region świata. W ogóle trafił na listę moich ukochanych, egzotycznych państw, tuż obok Filipin i Indonezji. Ciężko było mi wybrać tylko 3 miejsca, więc skupiłam się na trzech najpiękniejszych wspomnieniach.

1. Nurkowanie w cenotes

Nurkowanie w cenotes między Playa del Carmen i Tulum to jedna z najbardziej niesamowitych rzeczy, które kiedykolwiek zrobiłam. To również kolejne spełnione marzenie z mojej BUCKET LIST. Szczególnie podobało mi się eksplorowanie głębokiej cenote PIT (zeszliśmy na ponad 30 metrów). Krystalicznie czysta woda, haloklina, podwodne stalagmity i stalaktyty – tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

2. Wszystkich Świętych, czyli Dia de Muertos

Już na początku października Meksykanie stroją domy i mieszkania, a w sklepach można kupić Catrinas wszelkiego rodzaju i wielkości. Udało nam się załapać na pochód Catrin w Mexico City, a samo święto zmarłych spędziliśmy w San Cristobal de las Casas. Nie było może tak wzniośle jak w Oaxaca czy nad jeziorem Pátzcuaro, ale sam pobyt na cmentarzu w Zinacantan i San Juan Chamula 1 listopada był nie lada przeżyciem. Z resztą obejrzyjcie ten filmik, a wszystko będzie jasne!

3. Wschody i zachody słońca w Bacalar

Jedne z piękniejszych, które kiedykolwiek widziałam. Podziwianie czerwono-pomarańczowego wschodu słońca z hotelowego łóżka, a następnie z huśtawki tuż nad taflą jeziora to chwila, którą zapamiętam na całe życie. W ogóle cała Laguna Bacalar zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To zdecydowanie miejsce, którego nie można pominąć, planując wycieczkę po Meksyku!

PLAN NASZEJ PODRÓŻY

Po Meksyku podróżowaliśmy łącznie 6 tygodni zwiedzając centralną i południową część kraju. Zaczęliśmy w Mexico City, następnie udaliśmy się do Guanajuato i San Miguel de Allende. Potem wróciliśmy do stolicy, by po kilku dniach pojechać do Oaxaca. Spędziliśmy kilka dni w największym mieście tego stanu oraz na wybrzeżu Pacyfiku (Mazunte i Zipolite). Później przemieściliśmy się do San Cristobal de las Casas, gdzie uczestniczyliśmy w obchodach Wszystkich Świętych w okolicznych wioskach. Stamtąd wybraliśmy się na wycieczkę do Palenque i od razu pojechaliśmy do Campeche. Kilka dni później lecieliśmy z Meridy na Kubę. Po 3 tygodniach wróciliśmy do Cancun i dalej eksplorowaliśmy półwysep Jukatan. Valladolid, Tulum, Punta Allen i Bacalar – w tych miejscach spędziliśmy kolejne 2 tygodnie. Oto mapa z miejscami, które odwiedziliśmy:

Jeżeli nie macie czasu lub ochoty na planowanie wyjazdu do Meksyku na własną rękę, koniecznie zajrzyjcie na stronę Rainbow. Znajdziecie tam dużo ciekawych wycieczek zarówno dla miłośników plażowania, jak i aktywnego wypoczynku.

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM (InstaStories!) oraz SNAPCHATA (nick: gadulec). Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

Wpis powstał przy współpracy z Rainbow

zarezerwuj pokójrevolut bonus Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. W prezencie od nas macie również 25zł przy otwarciu konta w Revolut. Dzięki! :)