poludnie-wloch

Na tegoroczną majówkę, wraz z grupą znajomych, wybraliśmy się na objazdówkę po kraju pizzy, makaronu i pysznej kawy. Docelowo jechaliśmy na Auto Stop Race (największy wyścig autostopowy na świecie) do małej miejscowości Ciro Marina. Po drodze zatrzymaliśmy się nad Jeziorem Garda oraz w uroczej mieścinie Montepulciano. Spaliśmy również w prawdziwym zamku w samym sercu Toskanii! Jednak to południowe Włochy zrobiły na mnie największe wrażenie. Inne, niż wszystkim znana Florencja czy Wenecja . Biedniejsze, mniej uporządkowane, ale mające w sobie to COŚ. Zapraszam na wycieczkę po okolicach Neapolu, Materze, czyli mieście wykutym w skale, malowniczym Castellabate oraz grotach na plaży Arco Magno.

SŁYNNE POMPEJE UKRYTE POD POPIOŁEM

Zacznijmy od tych bardziej znanych atrakcji. Pewnie większość z Was słyszała o Pompejach, które 24 sierpnia 79 roku zostały zniszczone przez erupcję pobliskiego wulkanu Wezuwiusz. Spaliśmy tuż obok – na kempingu Zeus, więc aż wstyd było nie zobaczyć tego niezwykłego miejsca.

Pompeje (dawniej Pompeja) powstały w VII w p.n.e. Niewielka osada rolnicza, szybko została przekształcona w dużą miejscowość handlową, by ostatecznie stać się jednym z największych i najbardziej rozwiniętych miast Półwyspu Apenińskiego. Zabudowa była rozplanowana wzdłuż regularnej siatki ulic, podzielonej na 9 sfer. Najważniejszym punktem było Trójkątne Forum (z bazyliką, kurią i świątyniami), od którego odchodziły wszystkie drogi. W Pompei działał system kanalizacyjny oraz akwedukt, a każdy dom posiadał dodatkowo zbiornik na deszczówkę. Tuż przy bramach wjazdowych (miasto było otoczone murem obronnym) znajdowały się hotele i stajnie dla zwierząt, natomiast przy głównych ulicach usytuowano zajazdy i gospody. Funkcjonowały tu także liczne sklepy, warsztaty, teatr, trzy palestry, termy, amfiteatr z koszarami gladiatorów (na widowni mogło zasiąść ponad 20 tysięcy osób!) oraz inne obiekty jak na przykład domy publiczne (było ich kilkadziesiąt!).

Co ciekawe, Pompeje zostały zniszczone po raz pierwszy 5 lutego 62 roku. Silne trzęsienie ziemi uszkodziło około 65% powierzchni miasta. Mieszkańcy szybko odbudowali swoje domostwa i inne posiadłości. Niestety, już 17 lat później, całą okolicę nawiedziła poważniejsza w skutkach katastrofa. Niespodziewany wybuch wulkanu, oddalonego o 10 kilometrów, przysypał całą miejscowość i mieszkańców, którzy nie zdołali uciec, grubą, 6-metrową, warstwą popiołu. Zniszczenia objęły obszar od Herkulanum po Stabie. Pompeje w kilka godzin zniknęły z powierzchni ziemi i zostały zapomniane na ponad 1500 lat.

Dopiero pod koniec XVI wieku odkryto starożytne napisy. Poszukiwania przeprowadzone w pobliżu potwierdziły istnienie pod ziemią ruin miasta. Prace archeologiczne są prowadzone od 1748 roku i trwają do dziś. Do tej pory odnaleziono około 2000 ciał. Warto mieć świadomość, że figury, które możemy obecnie oglądać na terenie Pompejów czy w Muzeum Archeologicznym w Neapolu NIE są ludzkimi skamieniałościami czy zakonserwowanymi korpusami. Ciała ofiar kataklizmu uległy naturalnemu rozkładowi, pozostawiając po sobie pustą przestrzeń w warstwie popiołu, ziemi i kamieni. Archeolodzy wpuszczali do zastanej luki płynny gips, by stworzyć odlew ciał. Więcej ciekawostek na temat Pompejów przeczytacie na blogu Natalii – serdecznie polecam!

Miasto zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Od kilku osób słyszałam, że to tylko kupa kamieni i kilkugodzinna, męcząca wycieczka, nie do końca warta swojej ceny. Całkowicie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Spacer po Pompejach to niesamowite doświadczenie. Można zobaczyć przepiękne i bardzo dobrze zachowane mozaiki, zajrzeć do łaźni oraz zachwycić się pomysłowością architektów sprzed 2 tysięcy lat! Stojąc pośrodku amfiteatru bez problemu wyobraziłam sobie walczących gladiatorów, a przechadzając się kamiennymi uliczkami „słyszałam” przejeżdżające rydwany. Niezwykłe wrażenie robi widok Wezuwiusza, który można dostrzec prawie z każdego zakątku miasta. Spędziliśmy tam 3 godziny, ale mówiąc szczerze przydałoby się więcej czasu.

GROŹNY WEZUWIUSZ

Czy wiecie, że Wezuwiusz jest uważany za jeden z 5 najbardziej niebezpiecznych wulkanów świata?! Jak czytamy na Wikipedii: początki jego aktywności sięgają okresu sprzed około 16 tysięcy lat. Najbardziej wzmożonym okresem aktywności wulkanu były lata 1631–1872. Według ostatnich pomiarów, jego wysokość wynosi 1281 m n.p.m., głębokość krateru – 230 m, średnica – 550–650 m. (…) Ostatni duży wybuch został odnotowany 13 marca 1944 r. Od tego roku Wezuwiusz nie daje oznak aktywności.

Sam wulkan nie robi wielkiego wrażenia (niektórzy mogą być rozczarowani, bo nie jest idealnym stożkiem, znanym ze zdjęć czy lekcji geografii), jednak widok ze szczytu jest oszałamiający. Uważam, że choć raz w życiu powinno się tam wdrapać (wejście na górę nie powinno nam zająć więcej, niż 20-30 minut). Weźcie jednak pod uwagę godziny otwarcia parku narodowego, na terenie którego znajduje się Wezuwiusz. Naszych znajomych nie wpuścili do środka, bo było po 17:00 (park jest czynny do 18:00). Jeśli macie możliwość wybierzcie się na wycieczkę w inny dzień, niż weekend czy święto. My byliśmy 30 kwietnia, czyli dzień przed Świętem Pracy i na parkingu była istna Sodoma i Gomora (czyt. dziki tłum). Na szczęście na górze było lepiej – większość ludzi schodziła, a my dopiero wchodziliśmy na sam szczyt.

MALOWNICZO POŁOŻONE CASTELLABATE

Castellabate to mała miejscowość położona na wzgórzu w Kampanii. Znana przede wszystkim dzięki komedii „Witaj na południu” (Benvenuti al Sud) z 2010 roku, którą tutaj nakręcono. Filmu jeszcze nie widziałam – może ktoś z Was miał okazję? Warto?

Mieszka tu około 8 tysięcy osób. Uliczki są wąskie, urokliwe i pełne schodków. Na samym szczycie znajduje się zamek założony w 1123 roku, a jego nazwa pochodzi od łacińskiego określenia Castrum Abbatis, czyli „Zamek opata”. Tuż obok mieści się punkt widokowy, z którego możemy podziwiać przepiękną panoramę całej okolicy. Bez problemu dojrzymy chociażby popularny kurort Santa Maria di Castellabate.

Warto podjechać do Castellabate na kawę czy lunch i przejść się po tym doskonale zachowanym, średniowiecznym miasteczku. Turyści często skupiają się na Neapolu i Salerno, omijając tę mieścinę o pięknej duszy. Z jednej strony to duży błąd, a z drugiej, może właśnie dlatego miejscowość robi tak wielkie wrażenie…

PLAŻA ARCOMAGNO, GROTY I NIEZWYKŁE ŁUKI SKALNE

W drodze z Castellabate na plażę Arcomagno wydarzyły się dwie istotne rzeczy. Byliśmy przeszczęśliwi, bo trafiliśmy prawdopodobnie do najlepszej restauracji na południu Włoch, a następnie zrzedły nam miny, bo mieliśmy stłuczkę ze skuterem w nadmorskim mieście Agropoli. Po kolei…

Jeśli będziecie kiedykolwiek w tamtych okolicach koniecznie pojedźcie do Lamione da Dorotea. Typowa rodzinna, włoska tawerna z przepyszną pizzą, winem i cudownymi pracownikami. Poznaliśmy Panią Mamę, czyli właścicielkę, kelnerów (prawdopodobnie jej synów) oraz kucharza. Nie wspominając o tym, że specjalnie dla nas zrobili pizze koło godz. 15:00 (normalnie są podawane tylko wieczorem). Za wielką ucztę zapłaciliśmy 7 czy 8 euro na osobę, razem z coperto i kawą na do widzenia.

Natomiast stłuczka, na szczęście, nie była zbyt groźna. Straciliśmy za to dużo nerwów i jakieś 3 godziny. Włoch, zniecierpliwiony naszą wolną jazdą, wyprzedzał nas swoim nowym motorem i nie zauważył, że skręcamy. Z prędkością 5 czy 10 km/h wjechał w lewy bok naszego pięknego busa i się przewrócił. Jemu nic się nie stało, motor był lekko zadrapany, tylko pasażerka miała problem z nogą (przyjechała po nią karetka).

Szybko staliśmy się główną atrakcją Agropoli – mieszkańcy pobliskich kamienic wyglądali z zaciekawieniem z okien, przechodnie stawali, robili zdjęcia i zacięcie rozprawiali o tym, co dokładnie się wydarzyło. Policja przybyła po godzinie – dobrze, że koleżanka zna włoski, bo byłby większy problem. Kierowca naszego busa, wraz z tłumaczką oraz jednym policjantem wylądowali w pobliskiej kawiarni, by omówić szczegóły wypadku (serio!). Reszta kierowała ruchem, dokumentowała całą sytuację oraz rozmawiała z kierowcą motoru. O dziwo, nikt się nie denerwował, nie krzyczał, wszyscy byli uśmiechnięci i wyluzowani. Okazało się, że we Włoszech policja nie orzeka o winie, robi to specjalny dział w ubezpieczalni. Dalej czekamy na wyniki tego „dochodzenia”.

Po wielu przygodach udało nam się dotrzeć w okolice plaży Arcomagno. Spaliśmy na dziko na bardzo starym kempingu tuż koło morza (świetna miejscówka, tylko policja ostrzegała nas, że niekiedy przyjeżdżają tam lokalni rabusie, więc trzeba uważać).

Tutejsze plaże są kamieniste i znajduje się na nich mnóstwo nietuzinkowych form skalnych. Odwiedziliśmy Grotta del Saraceno oraz Arco di Enea. Ta pierwsza to grota położona bezpośrednio na plaży. Kawałek dalej mieści się słynny łuk skalny. Ponoć to właśnie przy nim zatrzymał się statek legendarnego Trojańczyka – Eneasza. Mieszkańcy lubią powtarzać, że jeśli ktoś zaśnie w tych okolicach może przez sen usłyszeć śpiew syren.

Jak się tu dostać? Najlepiej zostawić samochód na parkingu przy plaży Marinella, przejść przez furtkę i podążać schodami na drugą stronę skały. Następnie, by dotrzeć do pierwszego łuku skalnego, należy przeciąć plażę na ukos. Najpiękniejsze zakątki są kawałek dalej: przechodzimy przez wąski korytarz wydrążony w skale, a po kolejnych 5 minutach znajdujemy się na plaży z obłędnym widokiem i łukiem skalnym. Jeśli nie macie samochodu zajrzyjcie do TEGO TEKSTU (ostrzegam: czeka Was dużo chodzenia, chyba że spróbujecie złapać okazję).

MATERA – JEDNO Z NAJSTARSZYCH MIAST ŚWIATA

Ostatnim miejscem na południu Włoch, które odwiedziliśmy była Matera – miasto wykute w skale. Już niebawem będzie o niej głośno, ponieważ została Europejską Stolicą Kultury 2019 roku. Najbardziej znaną częścią miejscowości jest Sassi (z wł. kamienie), gdzie znajdują się domostwa i groty wydrążone w skałach. Tylko fronty domów są dobudowane w sposób tradycyjny. To właśnie tutaj Mel Gibson nakręcił swój najsłynniejszy film„Pasja”, a Matera doskonale „udawała” Jerozolimę. Do lat 50-tych XX wieku mieszkało tu ok. 20 tysięcy osób, mimo brudu i szybko rozprzestrzeniających się chorób. W 1954 roku rząd przymusowo przesiedlił ludność do bloków z bieżącą wodą i elektrycznością, jednak nie zostało to przyjęte z entuzjazmem. Fantastycznie opisuje to Natalia w TYM TEKŚCIE. W artykule znajdziecie również więcej informacji na temat Matery.

To nieprawdopodobne, że jeszcze 70 lat temu północne Włochy rozwijały się w błyskawicznym tempie, a na południu wybuchały epidemie i ludzie umierali z głodu. Nic dziwnego, że Włosi do dziś wstydzą się historii tego miejsca. Trzeba jednak pamiętać, że według historyków to jedno z najstarszych miast świata. Moim zdaniem, wizyta w Materze to obowiązkowy punkt wycieczki. Sama chętnie tam wrócę, ponieważ z powodu burzy i później godziny nie udało nam się dotrzeć do starszej części miasta (Sasso Caveoso).

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • wstęp na Pompeje – 15 EUR dorośli / 9 EUR dzieci oraz studenci
  • koniecznie posmarujcie się kremem z filtrem, weźcie zapas wody oraz nakrycie głowy, bo w środku jest bardzo gorąco; polecam zwiedzanie wcześnie rano, przed największymi tłumami (nam niestety nie wyszło wstawanie o 7:00…)
  • nocleg na kempingu Zeus (tuż koło głównego wejścia do Pompejów) – 9 EUR /os (w tym opłata za namiot i parkin, szczegóły TUTAJ)
  • wejście do parku narodowego, w którym znajduje się Wezuwiusz – 10 EUR
  • najlepsza restauracja na południu Italii – Lamione da Dorotea
  • przepyszne cappuccino w Castellabate – 1,5 EUR
  • nocleg na kempingu Desiderio kilkadziesiąt kilometrów za Neapolem – 6 EUR /os (chyba mieliśmy jakąś zniżkę, bo byliśmy 27-osobową grupą)
  • pyszne panini w Materze – 4-5 EUR

Znacie południowe Włochy? Byliście tam kiedyś? A może wybieracie się w te wakacje? Dajcie znać w komentarzu!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM (polecam InstaStories!). Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (co 2-3 tygodnie wysyłam osobiste listy, z niepublikowanymi wcześniej informacjami i zdjęciami), subskrybowania naszego KANAŁU NA YOUTUBE (co czwartek nowy vlog!) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

zarezerwuj pokójrevolut bonus Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. W prezencie od nas macie również 25zł przy otwarciu konta w Revolut. Dzięki! :)