Wyprawa rowerowa wzdłuż Bałtyku

Rowerowa podróż poślubna wzdłuż Bałtyku była naszą pierwszą, kilkudniową wyprawą rowerową. Pakowaliśmy się nieco “na czuja”, czerpiąc wiedzę z internetu oraz od bardziej doświadczonych znajomych. Poniższy wpis to poradnik w stylu “lepiej uczyć się na cudzych błędach”. Dodatkowo, poprosiłam o wypowiedź Kasię, która ma na koncie tysiące kilometrów przejechanych jednośladem.

WYPRAWA ROWEROWA – 5 PORAD DLA POCZĄTKUJĄCYCH OD KASI:

Jeśli pierwszy raz w swoim życiu chcecie wybrać się na dłuższą wyprawę rowerową np. po Polsce i spędzić kilka dni na 2 kołach jadąc po kilka/kilkanaście godzin dziennie to polecam dobrze się do takiej podróży przygotować. Oto 5 rad, które sprawią (mam nadzieję!), że będzie to Wasza pierwsza, ale nie ostatnia, rowerowa wycieczka.

I – bezpieczeństwo przede wszystkim

Pierwszą i najważniejszą zasadą jest WASZE BEZPIECZEŃSTWO. Dlatego podczas podróży oprócz roweru koniecznie musicie mieć ze sobą: KASK i oświetlenie. Kask musi być:

  • na głowie (a nie przewieszony na kierownicy czy przypięty do sakwy bo jest za gorąco!),
  • zapięty, dopasowanym pod szyją, paseczkiem (pasek nie może dyndać kilka centymetrów od żuchwy),
  • nasadzony na czoło, by też je chronił (gdy przykładowo uderzymy o nisko wiszącą gałąź czy niefortunnie upadniemy).

W Polsce nie ma obowiązku jazdy w kasku ani z oświetleniem włączonym całą dobę. Osobiście praktykuje obie rzeczy, gdyż wiem, że dzięki temu chronię swoją głowę i będę dobrze widoczna z daleka, zarówno na drodze, jak i w lesie.

Dobrze jest również mieć ze sobą power bank, by telefon czy lampki, wtedy kiedy jest nagła potrzeba ich użycia (np. wezwania pomocy), nie odmówiły posłuszeństwa. Luksusem (i ogromną wygodą) jest posiadanie odrębnej nawigacji rowerowej typu Garmi Wahoo, Polar czy innych marek, ale jest to koszt od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych, więc jeśli zaczynacie swoje rowerowe szwendactwo to polecam kupić uchwyt na telefon za kilkadziesiąt złotych i zamontować go na kierownicy. Nawigacja od Google Maps czy MapsMe dadzą radę.

Coś co jest dla mnie mega istotną sprawą, dającą komfort psychiczny podczas rowerowych podróży, to aplikacja RATUNEK, która wyśle Wasze geo położenie do GOPR-u nawet jeśli jesteście w lesie czy górach. Rozsądną rzeczą jest również ubezpieczenie podróżne albo co najmniej OC kolarskie. Dobrze jest też dawać znać bliskim (którzy wiedza o Waszej podróży) o szczęśliwie pokonanym fragmencie trasy, zaplanowanym na dany dzień. Warto mieć przy sobie podstawowy multitul i dętkę do wymiany, ale tylko gdy potraficie sami naprawić małe usterki, które mogą wydarzyć się na drodze.

Pamiętajcie, żeby przed dłuższą wyprawą rowerową oddać Wasze jednoślady na serwis, by rozpocząć wycieczkę na sprawdzonym i przygotowanym sprzęcie. Wówczas znacznie zredukujecie prawdopodobieństwo wystąpienia awarii na trasie.

Most w Darłówku

II – minimalizm – słowo klucz

Drugą równie ważną dla Waszego dobra jest MINIMALIZM W PAKOWANIU. Pamiętajcie, że każda dodatkowa bluza, buty czy inne, z pozoru niezbędne, rzeczy ważą! Wasze nogi odczują każdy dodatkowy gram – może nie pierwszego, nie drugiego, ale trzeciego dnia już na pewno. Dlatego polecam ubrania sportowe i szybko schnące. Nie musicie od razu kupować koszulki kolarskiej (choć bardzo polecam), bo to niemały wydatek. Równie dobrze sprawdzi się odzież przeznaczona do biegania, do fitnessu czy na siłownię.

Polecam spakować się próbnie, a później zredukować swój bagaż dosłownie o połowę! Wierzcie mi, że taka redukcja o 50% może być niewystarczająca i będziecie musieli ją powtórzyć. Ja preferuję wziąć mniej ubrań i podczas podróży je prać (zwłaszcza rzeczy niezbędne do jazdy na rowerze). Tylko pamiętajcie, żeby nie wypakowywać kurtki przeciwdeszczowej.

Skoro jesteśmy już przy ciuchach to dla komfortu jazdy przy długich trasach, zwłaszcza na różnej nawierzchni, zdecydowanym MUST HAVE są spodenki z wkładką (potocznie zwaną pampersem). Za tę inwestycję Wasz tyłek Wam podziękuje 😉 Czasem, jeśli macie wrażliwa skórę, pampers to za mało i po kilku dniach mogą pojawić się zaczerwienienia, a nawet otarcia. Aby temu zapobiec zaopatrzcie się w aptece w Sudocrem (lub droższą wersję – krem Assosa – dostępne w sklepach rowerowych). UWAGA! Sudocremem należy natrzeć wkładkę w spodenkach a nie swoje cztery litery.

I jeszcze podstawowa sprawa, o której prawie zapomniałam: pod spodenki z wkładką nie zakładamy bielizny! Żadnej, nawet bezszwowej! Wtedy obtarcia macie gwarantowane [Kinga: zapomniałam o tym pierwszego i drugiego dnia – NIE POPEŁNIAJCIE MOJEGO BŁĘDU. A Sudocrem działa – polecam!].

Jak już jesteśmy przy kremach to nie zapomnijcie o kremie z filtrem (najlepiej 50 UV). Spokojnie, przez tyle dni na rowerze, nawet z tak wysokim faktorem, na pewno się opalicie, a przynajmniej unikniecie poparzenia słonecznego.

Przy pakowaniu (porada zwłaszcza dla Pań) polecam jeszcze jedną ważną rzecz. Kosmetyki zabierajcie w próbkach lub tak zwanych podróżnych wersjach. To też zbędne kilogramy w Waszych torbach lub sakwach. To, jaki rodzaj torb do podróży wybierzecie, zależy już od Waszych indywidualnych preferencji. Na temat zalet jednych i drugich można napisać kolejny artykuł.

Trasa rowerowa R10

III – noclegi na trasie

Szukanie noclegu może odbywać się z dnia na dzień, w zależności czy podróżujecie wyprawę z namiotem czy bez (i czy macie alternatywę niezależnego noclegu). Wówczas każdego dnia możecie pokonywać różne dystanse – w zależności od Waszego samopoczucia.

Pamiętajcie, że w sezonie wakacyjnym, w turystycznych miejscowościach, może być spore obłożenie. Dlatego bezpieczniej jest zaplanować nocleg co kilkadziesiąt kilometrów przed rozpoczęciem wyprawy (zwłaszcza, gdy jest to Wasza pierwsza tego typu podróż). Wówczas to nocleg określa Wasz cel i ilość kilometrów do pokonania każdego dnia.

[Kinga: przed rozpoczęciem podróży mieliśmy określone odcinki na każdy dzień, ale nie rezerwowaliśmy noclegów, więc w razie czego mogliśmy zmienić plany]

Pole namiotowe w Dziwnowie

IV – co jeść w trakcie wyprawy rowerowej

Przedostatnia porada dotyczy jedzenia. Nie rozpoczynamy wyprawy bez śniadania! W końcu samochód bez paliwa też nie pojedzie. Na kolarskie śniadanie dobrze sprawdzają się omlety, jajecznica, szakszuka (inaczej mówiąc jajka w każdej postaci), jaglanka z owocami, płatki owsiane, naleśniki na słodko z białym serem lub owocami (coś lekkiego dającego energię).

Podczas długich wypraw rowerowych warto, mniej więcej w połowie trasy, zatrzymać się na pożywny obiad lub chociaż ciastko i kawę (a obiad zjeść najpóźniej godzinę przed zakończeniem podróży danego dnia). Na obiad dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju węglowodany np. makarony. Prawda jest taka, że możecie zjeść prawie wszystko, bo i tak spalicie to podczas pedałowania. Tylko nie przesadzajcie z ilością, bo z pełnym żołądkiem źle się jeździ.

Warto też mieć przy sobie banana, batona czy “energy-żelki”, gdy nagle na trasie opadniecie z sił. Do nawadniania można kupić izotonik lub samodzielnie przyrządzić go w domu czy hotelu przed rozpoczęciem pedałowania (woda + łyżeczka lub dwie miodu + szczypta soli). Pamiętajcie, aby pić dużo (zanim poczujecie pragnienie) i uzupełniać płyny na trasie.

najlepsza-pizza-bialogora

V – doborowe towarzystwo

Na koniec, równie ważna rada jak ta PIERWSZA. Na wyprawę rowerową zawsze zabierajcie doborowe towarzystwo i wyśmienity humor. Wówczas kilometry, które trzeba pokonywać prawie w ogóle nie są odczuwalne.

BIKEPACKING, CZYLI JAK SIĘ SPAKOWAĆ NA KILKU(NASTO) DNIOWĄ WYPRAWĘ ROWEROWĄ?

Kasia, Blondie on the bike, już poruszyła ten temat, ale spróbuję wszystko podsumować, bazując na jej i swoim własnym doświadczeniu. Pamiętajcie, że zasada im mniej, tym lepiej jest tutaj jak najbardziej zasadna.

Ubrania / obuwie:

  • 2-3 koszulki sportowe (najlepiej oddychające, jeszcze lepiej kolarskie),
  • spodenki kolarskie (najlepiej z żelową wkładką),
  • getry / dresy na wieczór,
  • lekka bluza,
  • kurtka przeciwdeszczowa / windstoper (najlepiej 2 w 1 – im lżejsze, tym lepiej),
  • 2-3 pary majtek,
  • 2-3 pary skarpetek,
  • ewentualnie 1 sukienka (szczególnie jeśli np. planujecie zrobić sobie dzień leniuchowania),
  • stój kąpielowy / kąpielówki,
  • stanik sportowy (maksymalnie 2),
  • japonki / klapki pod prysznic,
  • adidasy.

Kosmetyki:

  • mały szampon (który może równocześnie pełnić funkcję żelu do ciała),
  • krem do opalania (najlepiej 30, a nawet 50 UV),
  • pasta do zębów,
  • szczoteczka do zębów,
  • dezodorant,
  • środek na komary,
  • ewentualnie inne, niezbędne kosmetyki, bez których naprawdę nie przeżyjecie tych kilku(nastu) dni – oczywiście im mniej, tym lepiej!

Pamiętajcie, że jeśli np. macie wymagające włosy i musicie używać odżywki to najlepiej przelejcie ją do malutkiego opakowania albo wykorzystajcie próbki, które z pewnością zalegają gdzieś w Waszej łazience.

Inne:

  • KASK,
  • czołówka,
  • okulary z filtrem UV (świetnie sprawdzają się takie, które same zmieniają kolor w zależności od nasłonecznienia),
  • butelka z filtrem / bidon,
  • niezbędne lekarstwa,
  • izotonik w tabletkach,
  • ręcznik szybkoschnący,
  • porządny power bank (z naciskiem na słowo “porządny”; Damianowi świetnie sprawdzała się ładowarka solarna),
  • smartfon,
  • ładowarki i kable,
  • ewentualnie Go Pro / aparat fotograficzny (my mieliśmy 2 aparaty, drona i 2 telefony – nie pytajcie po co…),
  • dodatkowa dętka,
  • multitul (albo chociaż porządny scyzoryk),
  • dokumenty,
  • ubezpieczenie / karta EKUZ.

Jeśli śpicie pod namiotem to jeszcze:

  • namiot (my mamy TEN – tani, mały i lekki, a daję radę),
  • lekki i mały śpiwór (przed wyjazdem sprawdźcie pogodę, bo może się okazać, że ten do 15 stopni będzie za cienki),
  • karimata / niewielka mata samopompująca,
  • mini kuchenka turystyczna + butla,
  • żywność liofilizowana (na czarną godzinę),
  • plastikowe talerze / miseczki,
  • sztućce (ja mam tytanowe – dość drogie, ale trudno o lżejsze).

Pamiętajcie, żeby tuż przed wyprawą oddać rower na przegląd!

Sprzęt rowerowy

O sakwach rowerowych pewnie można by napisać osobny tekst. Nie jestem żadnym ekspertem, ale z wodoodpornych, podwójnych sakw 2x20l byłam bardzo zadowolona. Łącznie mój bagaż ważył kilkanaście kilogramów. Damiana prawie 20 kg (miał 3x20l) – to on wiózł namiot i drona, poza tym ma większe, cięższe ubrania. Uważam, że przesadziliśmy i spokojnie mogliśmy wziąć mniej rzeczy – tak, żeby bagaż jednej osoby ważył 8-10 kg (razem ze śpiworem, karimatą i podstawowym sprzętem kempingowym). Miałam zdecydowanie za dużo koszulek, 2 zbędne sukienki, sporo par majtek i skarpetek oraz dodatkową bluzę. Następnym razem będę mądrzejsza!

Nie zapomnijcie o odblaskach, SPRAWNYCH lampkach (przednik i tylnych) oraz zapasowej dętce.

Byliście kiedyś na kilku lub kilkunastodniowej wyprawie rowerowej? A może wybieracie się niebawem? Jeśli macie jakieś pytania – piszcie śmiało!

zarezerwuj pokójrevolut bonus Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. W prezencie od nas macie również 25zł przy otwarciu konta w Revolut. Dzięki! :)